Wszyscy wiemy, że kontrola wersji jest ważna, ale…

Każdy, kto zajmował się (zawodowo lub hobbistycznie) programowaniem prędzej czy później korzystał z jakiegoś systemu kontroli wersji. Można swobodnie założyć, że w większości przypadków był to git, rozproszony system kontroli wersji sprawdzający się nawet w naprawdę wielkich projektach. Chciałbym móc zacząć od tego, że jestem odpowiedzialnym i zdyscyplinowanym użytkownikiem gita, ale byłoby to dość naciągane ;).

Wiedząc, ile problemów czasem sprawia on osobom, które nie miały nigdy styczności z kontrolą wersji, pomyślałem że podzielę się kilkoma radami z osobami początkującymi (zanim zapomnę o tym, ile problemów sprawiłem bliźnim przez swoją niewiedzę i całkowicie stracę dystans).

Obsługa systemu kontroli wersji to coś czego warto się nauczyć. Koleżanki i koledzy w pracy pomogą Wam i wytłumaczą jeżeli nie będziecie znać jakichś delikatniejszych zagadnień języka w którym piszecie, jeżeli zepsujecie repozytorium – zjedzą Cie żywcem.

Tak więc bądźcie mądrzejsi ode mnie i nie popełniajcie błędów które wymieniłem wyżej (każdy z tych przykładów jest wzięty z mojego „dorobku” w generowaniu problemów). Najkrótszą drogą do zaprzyjaźnienia się z gitem jest progit – darmowa, wyczerpująca książka w której przedstawione są zagadnienia od najprostszych do naprawdę skomplikowanych. Dla leniwych polecam kurs na codeschool, w momencie pisania jest darmowy i zajebisty.